Bongo: Laboratorium Szalonego Naukowca w Twoim Salonie
Przedstawiam Wam Bongo – najbardziej skomplikowany, przekombinowany i absurdalnie wielki sposób na palenie czegokolwiek, jaki wymyśliła ludzkość.
To nie jest zwykła fajka. To jest elektrownia atomowa do inhalacji. Zwykły papieros mówi: "Szybko i prosto". Bongo odpowiada: "Zaraz, zaraz, musimy najpierw przefiltrować dym przez basen olimpijski, zanim dotrze do twoich płuc".
Budowa (czyli dlaczego potrzebujesz inżyniera, żeby tego użyć):
- Komora wodna (Basen Smoka): Serce bestii. Zbiornik, który zawsze jest albo za mało, albo za dużo napełniony. Woda w nim, po trzeciej sesji, zaczyna przypominać zupę z Brokułowej Planety. Jej głównym zadaniem jest stworzenie hipotezy naukowej, że dym jest czystszy.
- Cybuch i rurka (Dół Startowy): Tutaj odbywa się magia spalania. Miejsce, gdzie wkładasz susz i odpalasz, czując się jak piroman na misji.
- Turbo Dziura / Sprzęgło (Zawór Awaryjny): Ten mały otworek, który musisz zatkać palcem, jednocześnie odpalając, zaciągając się i modląc, żeby nie zachłysnąć się wodą. Moment prawdy, wymagający koordynacji godnej pilota myśliwca.
- Ustnik (Komin Fabryczny): Końcowy etap podróży. Miejsce, gdzie wkładasz usta i czujesz się, jakbyś całował odkurzacz, który właśnie wciągnął tonę spalonego drewna.
Proces Użytkowania (Instrukcja Obsługi):
Obsługa bonga przypomina próbę opanowania instrumentu dętego blaszanego, który jednocześnie jest akwarium.
Najpierw patrzysz na nie z szacunkiem i lekkim strachem. Potem odpalasz, zaciągasz się, a woda zaczyna bulgotać, wydając dźwięki, jakby Godzilla brała kąpiel z pianą. Robisz minę, jakbyś właśnie rozwiązywał równanie kwantowe.
Wszyscy dookoła patrzą na ciebie, a ty wiesz, że za chwilę albo osiągniesz oświecenie, albo będziesz kaszlał, jakbyś wypalił paczkę papierosów na raz. Nie ma drogi pośredniej.
Bongo to nie tylko przyrząd; to spektakl. Teatr jednego aktu, w którym główną rolę grają płuca, a rekwizytem jest szklany zamek wypełniony podejrzanie brązową cieczy
Idealne dla tych, którzy uważają, że prostota jest przereklamowana.